Ku pokrzepieniu – o lizaku, który zmienił nasz dzień

Last modified date

Wczorajszy dzień na zawsze zostanie w naszych sercach. Choć do świąt jeszcze chwilka – u nas zadziała się magia.

Przed południem spotkaliśmy wędrującego Mikołaja. Z koszem wypełnionym niebieskimi opakowaniami. Do końca byłam przekonana, że rozdaje zimne ognie. Ucieszyłam się, że nie są to cukierki. Radość trwała krótką chwilę, bo kiedy było już za późno na ewentualne zawrócenie, dostrzegłam napis „chocolate”, „milk”. Zimne ognie w niebieskich opakowaniach okazały się być czekoladowymi lizakami (bałwankami, mikołajami). W głowie układałam „wytłumaczenie”, odpowiednie dla kilkulatka. Żadne nie było wystarczające.

Po tym jak przeszło tornado emocji i wróciliśmy do domu, usłyszałam „Mamo, ale ja chciałam być jak inne dzieci”. Moje serce pękło. Można było tylko być. „Ja chciałam…” padało jeszcze kilkanaście razy. Pytanie, dlaczego Mikołaj nie wiedział, że są dzieci z alergiami również. W międzyczasie rozmawiałam z sąsiadką. Ot, zwykła rozmowa, jak mija nam dzień. A do pewnego momentu był to dzień trudny. Dla każdego z nas.

Kilka godzin później zadzwonił dzwonek. W drzwiach ukazał się Mikołaj, który „dowiedział się”, że tutaj mieszka dziecko z alergiami. Dowiedział się też, że wędrujący przed południem Mikołaj nie był przygotowany. A on przyszedł z prezentem – czekoladowym lizakiem! Najprawdziwszym lizakiem! Banan oblany czekoladą, posypany posypką. Po zjedzeniu go usłyszałam – „O taki właśnie lizak mi chodziło, o taki”. Błysk w oku, radość, pytania, „skąd on wiedział” nie miały końca. Nasze wzruszenie, że mamy tak blisko tak dobrych ludzi również.

Czasem wystarczy niewiele. Zamiast powtarzanego „oj biedni, co Wy jecie”, docenienie, że rodziny, w których są osoby z alergiami jedzą inaczej (nie gorzej), zamiast pytań „czy i kiedy to minie, po prostu brak pytań, zamiast poczęstunków / urodzin ze śmietanowymi tortami, podjęcie próby przygotowania czegoś innego, bez alergenów.

Zwyczajna uważność, troska i otwartość na potrzeby innych.

Tak niewiele, a jednak bardzo dużo.

Allergia