Placówki edukacyjne a żywienie zbiorowe

Last modified date

dzieci jedzą owoce

Organizacja jedzenia dla alergika w przedszkolu wymaga współpracy rodziców z przedszkolem, a czasem nawet firmą cateringową. Jak wiecie, zapytałyśmy Głównego Inspektora Sanitarnego i Kuratorium Oświaty w Warszawie o organizację wyżywienia w żłobkach i przedszkolach. Odpowiedzieli nam, że przepisy prawa żywnościowego nie regulują kwestii organizacji sposobu żywienia w przedszkolach i w żłobkach. Za organizację i jakość żywienia w przedszkolach odpowiada dyrektor przedszkola. Nie ma również możliwości odmowy przyjęcia dziecka do przedszkola ze względu na alergię, nietolerancję pokarmową lub indywidualną dietę. Wydawać by się mogło, że jest zatem pięknie!

A jak to wygląda w praktyce?

Dwóch moich synów uczęszczało do tego samego żłobka, trzech różnych przedszkoli i dwóch różnych szkół podstawowych. Starszy był już kilkakrotnie na półkoloniach i raz na obozie letnim. Wszędzie były zgłoszone diety eliminacyjne:

  1. do żłobka jedzenie musiałam gotować sama i donosić codziennie w podpisanych pudełkach, ponieważ firma cateringowa w wersji bezmlecznej stosowała mleko sojowe, które jest u nas wykluczone – dla właścicielki żłobka nie było to żadnym problemem;
  2. przedszkole starszego syna, a właściwie firma cateringowa dostarczająca posiłki, stanęła na uszach, żeby zapewnić mu jedzenie – kontaktowała się ze mną firmowa dietetyczka w celu ustalenia jadłospisu, a stawka żywieniowa była bez zmian w stosunku do innych diet z wykluczeniami;
  3. w przedszkolu zastępczym, do którego uczęszczał starszy syn podczas wakacji przez okres dwóch tygodni dało ciała na całej linii – nauczycielka powiedziała mi w piątek, że osoba roznosząca posiłki pomyliła się i dała mu naleśniki z twarogiem, a ona WIDZĄC JAK MU SMAKUJE NIE MIAŁA SERCA MU ICH ODEBRAĆ… cały weekend z głowy;
  4. w przedszkolu młodszego syna jest idealnie, wychowawczyni również jest matką silnego alergika, firma cateringowa oferuje diety indywidualne. Chociaż młodszy może jeść gluten przedszkole zaproponowało, żebyśmy przeszli na dietę bezglutenową, aby wyeliminować ilości śladowe i na takiej diecie jesteśmy, nie było żadnych problemów ani potrzeby przechodzenia na dietę indywidualną. W szafce Panie mają dla niego przyniesione przeze mnie słodycze na wypadek jakiejś imprezki przedszkolnej, a przy robieniu paczek mikołajkowych rada rodziców kupiła mu dokładnie te produkty do paczuszki;
  5. w pierwszej podstawówce szybko zrezygnowaliśmy z jedzenia (leży na tym samym osiedlu, co przedszkole zastępcze [hm…]) – syn miał dostać dietę bez mleka i cytrusów, to wiecie, co mu dali? SUCHY MAKARON! bo na obiad był makaron z twarogiem i mandarynkami. Przy trzecim takim obiedzie zrezygnowaliśmy, chodził na stołówkę przez 3 miesiące. Kupiłam mu termos, nosił własne obiady w postaci zupy, pierogów lub klusek. Ta szkoła, to jest materiał na kilka artykułów, dobrze, że się przeprowadziliśmy i chodził tam tylko 2 lata. Wychowawczyni powiedziała, że ma najlepsze śniadaniówki i inne dzieci z zainteresowaniem i zazdrością patrzą na jego jedzenie, nawet wybierały mu jedzenie z pudełka. On sam był zły, bo dostawał codziennie kanapki, owoce, warzywa i orzechy, a inne dzieci żyły na pączkach i lizakach, których im zazdrościł. Na Mikołajkach wyjedli mu wszystko, a on wrócił pokryty wysypką… Gdy upiekłam gofry na jego urodziny (ich zdjęcie możecie obejrzeć w artykule o podwieczorkach) większość klasy wyrzuciła je do śmietnika, bo nie miały bitej śmietany i polewy czekoladowej. Płakał, żebym mu następnym razem dała zwykłe cukierki ze sklepu. Gdy na zebraniu ustalaliśmy co dzieci będą robiły z okazji dnia dziecka – a był to cały dzień w ośrodku sportowym – padła propozycja pizzy. Powiedziałam, że moje dziecko ma alergię na mleko i nie może zjeść pizzy z serem. Matka z rady rodziców zapytała mnie CZY MOJEMU SYNOWI BĘDZIE PRZYKRO, GDY INNI BĘDĄ JEDLI PIZZĘ A ON NIE. Miał siedzieć nad pustym talerzem, wyobrażacie to sobie? Nie padła żadna inna propozycja. Rodzice chcieli do pizzerii i koniec kropka; 
  6. w nowej podstawówce nie chodzi na obiady, tak jak dotychczas zabiera ze sobą bogate śniadaniówki (ich zdjęcia i przepisy możecie obejrzeć w artykule o lunchboxach). Dzieci już mu nie wybierają jedzenia z pudełka. Co więcej, gdy przyniósł chipsy z buraka (ich zdjęcia możecie obejrzeć w artykule o podwieczorkach), koleżanka z klasy ZAMIENIŁA SIĘ Z NIM NA CHIPSY Z MARCHEWKI!!!
  7. starszy syn był na półkoloniach w sumie u 5 różnych organizatorów, catering zawsze był przygotowany zgodnie z dietą i nie było żadnej wpadki;
  8. na obozie letnim był po raz pierwszy w tym roku. Diety na pewno pilnowali, bo jak wrócił na jego skórze nie była żadnych zmian, a on miał pretensje, że przez cały wyjazd dostawał na podwieczorki jabłka, podczas gdy inni jedli drożdżówki 😉 Kolejny dowód na to, że dieta eliminacyjna może być zdrowsza niż dieta bez wykluczeń 😀

Allergia