Sześć miesięcy – i co dalej? Mleczko czy jajeczko?

Last modified date

Na temat rozszerzania diety u dzieci jest już sporo dostępnych publikacji – w zależności od wyszukiwanych haseł, możemy całkiem nieźle zgłębić tą tematykę.

Nie powielając treści przytaczanych przez specjalistów żywienia człowieka i dietetyki, na początku zaznaczę jedynie, że wszystkie zalecenia – WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), AAP (Amerykańskiej Akademii Pediatrii), czy też ESPGHAN (Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci) wskazują, że rekomendowany czas trwania wyłącznego karmienia piersią to „około 6 miesięcy”[1].

Pamiętajmy jednak, że magiczna granica 6 miesięcy to jedno, nie bez znaczenia pozostaje gotowość dziecka na pokarm inny niż mleko, w szczególności samodzielne siedzenie, opanowany chwyt pensetowy, czy brak odruchu zwrotnego[2]. Po tym okresie przychodzi wielki dzień, kiedy w wyobrażeniach niektórych z nas, zmienia się wszystko. Moje dziecko będzie miało rozszerzaną dietę, zacznie jeść. Wyobrażenia, wyobrażeniami, a życie życiem ?.

Dlatego też w dzisiejszym wpisie słów kilka o rozszerzaniu diety z perspektywy rodzica małego alergika.

Pamiętam jedną z naszych rozmów z Asią, kiedy wiedząc już, że przed nami wyzwania alergiczne, z przerażeniem stwierdziłam, że na rozszerzenie diety mojemu dziecku nie starczy mi życia. Wprowadzanie produktów pojedynczo i obserwacja rysowało wizję monotonnych żywieniowo tygodni, spędzonych na przyglądaniu się dziecku, weryfikacji każdej zmiany skórnej i analizy, czy ziemniak, był ziemniakiem, czy może zawierał mleko ?. M.in. z tych względów, jakoś specjalnie nie czekałam na ten czas. Gdzieś tam też w tle do głosu dochodził strach, nie ten zwykły dotyczący zakrztuszenia czy zadławienia, ale ten o życie dziecka.

Gdybym miała udzielać jakichkolwiek rad, w pierwszej kolejności zachęcam do odbycia profesjonalnego kursu pierwszej pomocy. Być może część z Was pomyśli, że zwariowałam. Rozszerzanie diety i od razu pierwsza pomoc. Abstrahując od atrakcji, które mogą zdarzyć się przy małym człowieku nabywającym umiejętności gryzienia, przeżuwania, połykania, codzienność z dzieckiem reagującym na alergeny nie tylko wysypką, pokazała nam, że nabycie podstawowych umiejętności z zakresu pierwszej pomocy jest niezbędne. Da nam to nieco spokoju i spokoju ?.

Niezależnie naczelną zasadą jest wprowadzanie produktów pojedynczo, stopniowo i kolejno przez dwa, trzy dni – w przypadku wystąpienia niepożądanej reakcji, nie będziemy mieć wątpliwości, którego produktu dotyczyła. Warto zaopatrzyć się w dzienniczek obserwacyjny (wkrótce w naszym fundacyjnym sklepie), gdzie możemy zapisywać podany produkt oraz reakcje po spożyciu.

W przypadku podejrzeń, że dziecko jest już uczulone na jakiś produkt, przeprowadzamy próby prowokacyjne. Tu najlepiej już skonsultować się ze specjalistą, czy taka prowokacja będzie bezpieczna dla nas w warunkach domowych, czy może wyłącznie szpitalnych. Jeśli przeprowadzamy prowokacje w domu, najlepiej zrobić to w dzień w którym jesteśmy w stanie spokojnie i z uwagą poobserwować reakcje dziecka na nowość i w razie potrzeby skorzystać z pomocy lekarza. Poza tym ważna jest niewielka ilość „podejrzanego” produktu i początkowo kontakt ze skórą dziecka / policzkiem. W przypadku braku reakcji po 20 – 30 minutach, można niewielką ilość pokarmu zaproponować dziecku. I obserwować. W przypadku jakichkolwiek niepożądanych objawów, należy przerwać podawanie go dziecku. Przed zetknięciem się z problemem alergii, nie do pomyślenia i w ogóle wyobrażenia były dla mnie sytuacje, że kontakt z alergenem po kilku minutach, jeśli nie sekundach może spowodować zmiany skórne, czy reakcje oddechowe. Dziś już wiem, że to nie są żarty i stwierdzenie, że „przecież troszkę nie zaszkodzi”, w przypadku alergika jest totalną bzdurą.

Kolejną, zachowanie szczególnej ostrożności, przy produktach z wielkiej ósemki. I nie, nie napisałam tutaj, by nie wprowadzać tych produktów do diety dziecka. Należy je natomiast wprowadzać mądrze, rozsądnie i uważnie. Nie bez powodu na produkty te zwraca się uwagę, że silnie uczulają i zyskały swoje miejsce w tej zaszczytnej klasyfikacji.

Niezależnie od przyjętego sposobu żywienia (BLW, czy papki) warto zwrócić uwagę na pochodzenie warzyw, owoców, a w przypadku gotowych produktów na ich skład. I zaufać, nie tylko sobie, ale przede wszystkim dziecku. W jednej z książek, jeśli dobrze pamiętam była to pozycja „Bobas lubi wybór” (Gill Rapley, Tracey Murkett) przeczytałam, że dzieci, jak się w późniejszym czasie okazywało uczulone na pewnego rodzaju produkty, nie okazywały nimi zainteresowania. Konsekwentnie odmawiały spróbowania czegoś, co później zostało uznane za wywołujące alergie. Z doświadczeń osobistych znam przypadki stwierdzenia przez dwulatka, że ser żółty czy też pomidor śmierdzi, co miało odzwierciedlenie w reakcjach po zetknięciu się z tymi produktami.

Uwzględnienie opisanych zasad być może pozwoli na wychwycenie alergenów (reakcja alergiczna nie zawsze pojawia się natychmiast), oraz uniknięcie ostrych reakcji alergicznych, a potem już tylko „z górki” ?



[1] https://www.mp.pl/pytania/pediatria/chapter/B25.QA.2.1.9.

[2] https://www.hafija.pl/2013/03/kiedy-rozszerzac-diete-dziecka-i-po-czym-poznac-ze-dziecko-karmione-piersia-jest-gotowe-do-jedzenia-pokarmow-stalych.html[

Allergia