Katar – zmora przedszkola

Last modified date

Obrazek ilusrjący do artykułu o przyprowadzaniu dzieci z kaatrem do przedszkola: na łóżku w żółtej pościeli leży pluszowa żaba, która wyciera nos chusteczką, a obok stoi kartonik z chusteczkami

Niech będzie, nie tylko przedszkola i rodziców – pracowników, ale też małych żłobczaków. Za mną już doświadczenie dwójki dzieci na obu tych etapach, na dodatek w różnych placówkach, więc się trochę powymądrzam, a co mi tam 😉

Wpis jest długi, obdarzmy go zatem spisem treści, żeby mniej cierpliwi mogli od razu przejść do konkretów:

  1. macierzyńskie doświadczenia żłobkowo-przedszkolne autorki
  2. czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka z katarem?
  3. jak radzić sobie z katarem?
  4. jak wzmacniać odporność dziecka?
  1. Moje doświadczenia

Zacznijmy od stresu – pierwszy katar u nowego członka rodziny, zwłaszcza gdy jest pierwszym dzieckiem, powoduje uwolnienie ogromnych pokładów stresu. Nie oszukujmy się, każdy z nas wpadł kiedyś w panikę na widok swojego rzężącego, charczącego czy mającego trudności z oddychaniem dziecka, a potem okazywało się, że to „zwykły” katar.

Bo przecież katar nie jest niczym niezwykłym, każdego w końcu dopadnie. Może być zapowiedzią choroby, jej objawem, reakcją alergiczną czy samoistnym bytem, z którego nic nie wynika. Katar może po prostu pojawić się i tyle. Ten typ tak ma. W tym temacie polecam wywiad z dr n. med. Piotrem Sawcem, specjalistą pediatrii i alergologii.

Przy drugim dziecku człowiek już się tak nie przejmuje 😉 I to nie tylko moja postawa, ale obserwacja zachowań innych rodziców. Jeżeli jeszcze rok temu w żłobku mojego młodszego syna we wrześniu było organizowane zebranie, na którym ustalono zasady, że dziecko może przychodzić, dopóki katar nie zrobi się zielony, a i tak byli rodzice, którzy pozabierali swoje [pierworodne] pociechy, bo mieli dość tego widoku i odgłosów ciągłego siąkania, to teraz już nikt nie marudzi, że na sali są dzieci z katarem, bo przerabiał już to ze starszym rodzeństwem. Jesteśmy już po ponad miesięcznym pobycie w nowym przedszkolu, na tablicy wisi [zanonimizowana] lista płatności – policzyłam sobie z ciekawości i wyszło mi, że na 80 dzieci, to może 10 była obecna we wszystkie dni (w tym moje), a sporo było takich, co chodziły tylko przez 2 tygodnie.

2. Czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka z katarem?

Tak naprawdę odpowiedź na pytanie czy przedszkole może odmówić przyjęcia dziecka z katarem zależy od tego, czy jest to placówka prywatna czy publiczna. O ile w placówkach prywatnych strony wiąże umowa, którą zobowiązują się przestrzegać, w tym przestrzegać statutu, w którym mogą znaleźć się zapisy dotyczące postępowania z dziećmi podejrzanymi o infekcję, to przedszkole publiczne nie ma podstawy prawnej, aby odmówić przyjęcia dziecka. W sytuacji, gdy dziecko źle się czuje, jest apatyczne, nie ma apetytu, robi się blade, odczuwa ból, wzrasta mu temperatura – nauczyciel powinien [i ma prawo] w trosce o dobro powierzonego mu dziecka skontaktować się z rodzicem / opiekunem prawnym i poinformować go o stanie dziecka, a także zasugerować wizytę u lekarza. Przedszkole nie może jednakże wymagać od rodzica przyniesienia zaświadczenia, że dziecko jest zdrowe i może uczęszczać do przedszkola, a lekarz nie ma obowiązku takiego zaświadczenia wystawić.

W tym miejscu mogłabym napisać #zaufajmijestemprawnikiem, ale dla niedowiarków podeślę jeszcze link do artykułu, w którym wypowiada się kilku innych prawników i Ministerstwo Edukacji Narodowej – o, ten.

Każdy rodzic powinien jednak mieć świadomość, że wysłanie do przedszkola dziecka z ewidentnymi objawami infekcji czy wręcz gorączką jest nie tylko szkodliwe dla dziecka, które musi się męczyć przez cały dzień, zamiast wypocząć w ciszy, cieple i poczuciu bezpieczeństwa, co wręcz może stanowić dla niego zagrożenie! Nauczyciele mogą podawać leki jedynie uczniom przewlekle chorym, nie ma mowy o podawaniu leków przeciwgorączkowych! Mogą natomiast (a niekiedy muszą) wezwać karetkę.

Masz więcej pytań? Nasz dział prawny udziela bezpłatnych informacji o prawach alergików prawo@allergia.pl

3. Jak radzić sobie z katarem?

Sposobów na radzenie sobie z katarem jest wiele i dopóki katar nie stanowi zapowiedzi czegoś poważniejszego, można z nim żyć, a da się nawet złagodzić jego objawy.

Człowiekowi w każdym wieku pomogą inhalacje, dlatego nebulizator jest najlepszym pomysłem na pierwszy prezent dla dziecka (serio). Inhalacje powinno przeprowadzać się 3 razy dziennie, od 5 do 15 minut, z użyciem soli fizjologicznej. Znam co prawda jedną osobę uczuloną na sól fizjologiczną, ale to skrajny przypadek. Po inhalacji dobrze jest oczyścić nos w chusteczkę (u małych dzieci przyda się aspirator do nosa) i popić wodą, aby przepłukać gardło, i przemyć twarz.

Aby nie przenosić infekcji, od razu wyrzucaj chusteczki i często myj ręce!

Żeby ułatwić zakatarzonemu oddychanie, zwłaszcza podczas snu, podłóż mu wyżej poduszkę (u maluszków nie stosujemy poduszek, zamiast tego podkłada się np. książkę pod materacyk), aby katar swobodnie spływał (jeżeli teraz pukasz się w głowę, to znaczy, że nie przeczytałeś wywiadu z lekarzem z początku artykułu – cofnij się do pierwszej sekcji i skorzystaj z linku).

Warto również obniżyć temperaturę powietrza do 18-20 stopni (najlepiej poprzez regularne wietrzenie, chociaż w sezonie grzewczym problemem może być smog) i po prostu cieplej się ubrać. Ogrzewanie wysusza powietrze, a suche powietrze sprzyja infekcjom.

Pamiętaj o odpowiednim nawodnieniu organizmu. Jeżeli nie wiesz, ile wody powinno pić Twoje dziecko, skorzystaj z tego kalkulatora.

4. Jak wzmacniać odporność dziecka?

  • spędzajcie dużo czasu na świeżym powietrzu
  • unikajcie przetworzonego jedzenia
  • jedzcie 5 porcji świeżych warzyw i owoców każdego dnia (oczyść je z pestycydów, unikaj produktów zapakowanych w plastik)
  • włącz do diety kaszę jaglaną
  • codziennie podawaj dziecku naturalne probiotyki, takie jak kiszona kapusta, kiszone ogórki
  • pamiętaj o suplementacji witaminy D3 (najkorzystniejsza cenowo i ekologicznie jest witamina D3 z pompką; zwróć jednak uwagę na skład – niektóre zawierają olej sojowy, który jest silnym alergenem)
  • do picia wybieraj wodę, herbaty owocowe lub ziołowe (z czarnego bzu, z lipy) oraz syropy z czarnego bzu lub dzikiej róży bez dodatku cukru – cukier niszczy odporność!
  • zaszczep całą rodzinę przeciwko grypie – dzieci od 2 do 18 r.ż. mogą otrzymać szczepionkę w aerozolu (w przypadku alergii na białko jaja kurzego decyzję o szczepieniu należy skonsultować z alergologiem)
  • zaprzyjaźnij się z farmaceutą

Wszystko fajnie, ale jak to wygląda w praktyce? W sezonie jesienno-zimowym codziennie na kolację jemy wegańskie (czyli bez mięsa, jaj i mleka) zupy – krem z warzyw z kaszą jaglaną (naturalnie bezglutenowa) i ząbkiem czosnku 🙂 Wczoraj był to krem pomidorowy z cukinią.

na zdjęciu talerz zupy pomidorowej
Przyznaję, ten jest dość rzadki, bo pierwszy raz używałam pomidorów, które zamroziłam latem, a nie pomidorów z puszki, i po prostu nie wiedziałam, ile ich dać. Odpowiednia proporcja będzie wyglądać tak:
składniki: 5 pomidorów typu lima (mają mało wody i dużo miąższu), połowa średniej cukinii, ząbek czosnku, 3 łyżki oleju (najzdrowszy jest rzepakowy tłoczony na zimno, przechowywany w ciemnej, szklanej butelce), 1.5 litra wrzątku, 3 łyżki kaszy jaglanej, duża szczypta soli
przygotowanie: Cukinię grilluję w posmarowanym olejem zamykanym grillu elektrycznym (toster też się nadaje), dzięki czemu jest bardziej soczysta. Gdy zmięknie wkładam ją do garnka, dorzucam pomidory i czosnek, blenduję na gładką masę. Żeby uzyskać lepszą konsystencję, można dolać już pół szklanki wody i zblendować. Wlewam resztę wody, a gdy zacznie wrzeć dorzucam kaszę jaglaną i sól. Gotuję 20 minut
uwagi: Jeżeli nie ma przeciwwskazań, to czosnek możesz podać dziecku po skończeniu 1 r.ź.,
a dziecko poniżej 3 r.ż. nie potrzebuje soli

Gdy wiele lat temu szukałam idealnego preparatu witaminowego dla mojego totalnie nieodpornego pierworodnego byłam zaskoczona, że w porównaniu z zalecanymi dziennymi dawkami witaminy C i D3, jest ich tak mało w preparatach wieloskładnikowych (za to dużo cukru i innych świństw). Postanowiłam więc kupować je osobno, w pompkach (wychodzi taniej i nie ma plastikowych ani żelatynowych odpadów). Zwiedziona marketingiem poszukiwałam lewoskrętnej witaminy C, aż zaprzyjaźniłam się z dwiema farmaceutkami (na szczęście z jednej apteki, więc widuję je na zmianę), które uświadomiły mi, że lewoskrętna witamina C nie istnieje i w ogóle nie trzeba suplementować witaminy C. Dzięki nim zażywamy witaminę D3 oraz probiotyki w naturalnej postaci. Ponadto coroczne szczepienie przeciwko grypie i w ten sposób bijemy rekord frekwencji tej jesieni.

Allergia