Śniadania Alergika

Last modified date

budda bowl

Śniadanie jest najważniejszym posiłkiem dnia, ponieważ zapewnia energię na start i pozwala organizmowi obudzić się do działania. Aby było cennym i wartościowym posiłkiem, najlepiej chwilę się nad nim zastanowić, aby w porannym pośpiechu nie serwować ani dziecku, ani sobie, płatków śniadaniowych czy parówki.

Aby wam w tym pomóc, zgodnie z obietnicą, przedstawiamy nasze propozycje śniadań bez wielkiej ósemki, glutenu i cytrusów. A że mamy ich tak dużo, musimy dodać spis treści 😀

  1. płatki ryżowe / jaglane
  2. domowa granola
  3. koktajl „mleczno”-owocowy
  4. naleśniki
  5. pasta z ciecierzycy
  6. pieczeń na kanapki
  7. domowy pasztet (łącznie z pasteryzacją w słoikach)
Dzień warto zacząć od nasion, pestek i owoców.

Słonecznik, siemię lniane i pestki dyni, dzięki zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych, białka, witamin i błonnika korzystnie wpływają na funkcjonowanie całego organizmu. Można dodać je do każdej z poniższych propozycji (no może niekoniecznie do pieczeni 😉 ).

Z kolei owoce, zarówno świeże (po wymoczeniu w sodzie) jak i suszone (po sparzeniu wrzątkiem), ze względu na wysoką zawartość [naturalnych] cukrów, powinno się jeść nie później niż do obiadu, aby organizm zdążył je przetrawić i odpowiednio zagospodarować właśnie cukier w nich zawarty.

Należy pamiętać także, o czym będziemy przypominać z uporem maniaka, że dzieci w wieku do 3 r. ż. nie powinny spożywać produktów solonych ani słodzonych.

1. PŁATKI RYŻOWE / JAGLANE

Składniki:

  • woda lub napój roślinny;
  • płatki ryżowe lub jaglane;
  • suszone owoce (żurawina, śliwka, rodzynki, morele);
  • dla lubiących na słodko – świeże jabłko, gruszka, banan;
  • opcjonalnie cynamon

Przygotowanie:

Celowo nie wskazałam ilości poszczególnych produktów, gdyż jest to przepis w wersji „na oko” i w zależności od apetytu. Zazwyczaj używam ok. 1/2 kubka płatków ryżowych, które gotuję na wodzie na „wolnym ogniu”. Dodaję sparzoną żurawinę, pokrojone w kostkę jabłko i przyprawiam cynamonem. Im więcej wody/ napoju roślinnego tym bardziej płynna wersja. Jest to najczęściej przygotowywane przez nas śniadanie, również w opcji „na wynos”. Świetnie sprawdza się jako posiłek do termosu.

Płatki jaglane, w odróżnieniu od ryżowych, wymagają 5 minut gotowania.

2. DOMOWA GRANOLA

Tak, wiem, nie każdemu muszą smakować płatki ryżowe czy jaglane. Zwłaszcza gdy już przyzwyczaił się do nieszczęsnych płatków śniadaniowych. Dlatego proponujemy domową granolę.

Składniki:

  • herbata rooibos
  • płatki górskie
  • nasiona
  • a dla nieuczulonych – również orzechy i miód

Przestudzoną herbatę posłodziłam miodem, a następnie zalałam nią płatki i nasiona i tak zostawiłam na godzinę. Gdy herbata została wchłonięta, przełożyłam masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, rozłożyłam na jak największej powierzchni i najcieńszej warstwie i piekłam w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku, aż granola była zarumieniona, od czasu do czasu mieszając ją drewnianą łopatką. Trzymam ją w słoiku, zasadniczo w 3 dni znika 😉

granola pieczona na blasze w piekarniku
3. KOKTAJL „MLECZNO”-OWOCOWY

Przepis jest banalnie prosty i taki koktajl – pod nadzorem – jest w stanie przygotować 3-letnie dziecko, do czego gorąco zachęcamy! Przygotowany samodzielnie posiłek jest najlepszym sposobem, aby przekonać dziecko do jego zjedzenia, a wspólne gotowanie uczy współpracy i wzmacnia więzi rodzinne.

Składniki:

  • napój roślinny
  • owoce
  • płatki górskie
  • cynamon

W wersji na zdjęciu są 3 banany, 3 szklanki „mleka” owsianego, 6 łyżek płatków i łyżeczka cynamonu, zatem w tej wersji wspólne gotowanie wyglądało następująco: dziecko wzięło z miski banany i podało mi do umycia, a następnie podało mi ręcznik kuchenny do wytarcia. Obrało banany ze skórki i włożyło je do kielicha blendera. Wspólnie trzymając łyżkę nasypaliśmy płatków, cynamonu i razem wlaliśmy „mleko”. Zamknęłam pokrywę, ustawiłam i odbezpieczyłam sprzęt, a następnie pozwoliłam mu go uruchomić. Gdy ja nalewałam koktajl do szklanek, dziecko rozłożyło łyżeczki na stole. Prosta i czysta robota, sama przyjemność! A jaka duma!

koktajl bananowo-owsiany w szklance z uchem na tle fikusa w białej doniczce
4. NALEŚNIKI W SAM RAZ NA JEDEN RAZ

Składniki:

  • 1 kubek wody lub napoju roślinnego;
  • 1 kubek mąki;
  • 1 banan lub pół tartego jabłka;
  • 1 łyżka oleju rzepakowego;
  • ewentualnie (w wersji czekoladowej) 1 łyżka kakao lub karobu

Przygotowanie:

  1. banana rozgniatam najczęściej widelcem i mieszam pozostałe składniki do uzyskania jednolitej masy;
  2. smażę na rozgrzanej patelni na kropli oleju;
  3. odsączam po smażeniu na ręczniku papierowym;
  4. w zależności od okresu, podaję z dżemami babcinej roboty lub świeżymi owocami.

Nie poddawaj się, jeżeli za pierwszym razem się nie udadzą. Naleśniki wymagają opanowania znajomości patelni i palnika, bo na każdym smaży się inaczej (niestety)

wersja z dżemem wiśniowym domowej roboty
wersja z świeżymi owocami, można wzbogacić ubitą „śmietaną” kokosową
5. PASTA Z CIECIERZYCY

Poniżej propozycja różnych kanapek. Wyglądają kolorowo, więc największy niejadek się skusi. Kanapki „smaruję” awokado lub oliwą, te które są tak, jak na zdjęciu z pieczonym schabem i ogórkiem. Zdarza nam się robić pasztety warzywne, czy też pasty warzywne.
Odnośnie past, inspirowałam się przepisami z bloga – Jadłonomia, z tym że ja osobiście nie dodawałam ani sody, ani tahini.

Moja bazowa pasta z ciecierzycy składa się z:

  • 1 kubka ugotowanej ciecierzycy (wcześniej moczę ją co najmniej jedną noc);
  • 2 – 3 łyżek oliwy;
  • 3 ząbków czosnku;
  • soli, pieprzu, cytryny do smaku;
  • wody (ok. 1/3 kubka), w zależności od konsystencji, którą chcę uzyskać.

Z kolei, jak to najmłodszy domownik określił do „truskawkowej pasty” dałam jeden ząbek czosnku, upieczonego buraka i trochę więcej cytryny. Zawsze jest to sposób, by od czasu do czasu przełamać nudę na talerzu.

6. PIECZEŃ NA KANAPKĘ

Upieczone w domu mięso (najlepiej z indyka) jest świetną alternatywą i zdrowszym odpowiednikiem wędliny. Uwierzcie, że nigdy nie zdarzy się wam wyrzucać pieczeni po 3 dniach, bo zrobiła się śliska! Mięso można upiec na obiad, a następnie, po schłodzeniu, wykorzystać na kanapki. Warto zamarynować je dzień wcześniej, dzięki czemu jest bardziej kruche.

Składniki na najprostszą marynatę:

  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • pół łyżeczki soli
  • łyżeczka pieprzu ziołowego
  • łyżeczka lubczyku

Składniki należy wymieszać, obtoczyć w nich mięso i schować do lodówki. Marynatę przygotowuję w naczyniu żaroodpornym z pokrywką, w którym następnie mięso chłodzi się w lodówce, a potem piecze w piekarniku i znów (po odlaniu sosu) wraca do lodówki jako pieczeń na kanapkę – bez przekładania, zmywania i foliowych rękawów (śmieci, mikroplastik…).

Zasada pieczenia jest taka, że w 180 stopniach kilogram mięsa powinien piec się przez godzinę. Ja obniżam temperaturę pieczenia do 130 stopni + termoobieg (termoobieg podwyższa temperaturę o 20 stopni, co razem daje 150 stopni) i piekę kilogram przez 2 godziny od wstawienia naczynia do zimnego piekarnika. Dzięki dłuższemu pieczeniu w niższej temperaturze i w zamkniętym naczyniu mięso jest bardziej soczyste.

Pieczeń z indyka z odkrojonym plastrem na kanapkę
7. DOMOWY PASZTET

Kto próbował nakarmić alergika pasztetem ze sklepu, ten wie, jakie to wyzwanie! Dlatego proponujemy, żebyście skorzystali z naszego przepisu na rosół bez chemii, który podamy w piątek za 2 tygodnie (24.01.) i upiekli pasztet.

Składniki:

  • mięso i warzywa z rosołu
  • pół kilograma ugotowanej wątróbki
  • przyprawy do smaku: sól, pieprz ziołowy, majeranek, czosnek – co kto lubi
  • w zależności od wybranego smaku: 1. suszone pomidory, 2. brokuły, 3. ugotowana kasza gryczana i duszone pieczarki

Podstawa jest zawsze taka sama: mięso z rosołu należy obrać z kości, dopóki jest ciepłe (łatwiej odchodzi niż z zimnego), wszystkie warzywa i wątróbkę przemielić 3-krotnie w maszynce do mielenia mięsa. Możecie wybrać dodatki zgodnie z propozycją i przygotować w ten sposób pasztet w jednym smaku, albo podzielić zmielone składniki wersji podstawowej na 3 części i przygotować 3 pasztety, każdy inny.

Zaletą pasztetu jest to, że można go pasteryzować w słoiku! Jest to zadanie czasochłonne, ale warte zachodu. Ja przeprowadzam „akcję-pasztet” raz na kilka miesięcy, pasteryzuję go w słoikach i przechowuję w lodówce, dzięki czemu mam zawsze w lodówce awaryjny okład na kanapki czy farsz do pasztecików (sprawdza się zwłaszcza po powrocie z wyjazdu w dzień niehandlowy).

Jak pasteryzować pasztet?

Pasztet wymaga specjalnego traktowania, czyli 3-krotnej pasteryzacji. Solidnie wymyty słoik zapełniamy, zostawiając 2 cm od krawędzi słoika puste i zakręcamy. Na dno garnka kładziemy ręcznik kuchenny z materiału, na nim stawiamy słoiki i wlewamy do garnka wodę do wysokości połowy słoika. Włączamy palnik na średnią moc i nasłuchujemy (nie wolno podnosić pokrywki!) czy woda zaczęła się gotować – gdy słychać podskakujące słoiki trochę zmniejszamy moc i gotujemy 60 minut. Zostawiamy garnek do ostygnięcia (nie wolno podnosić pokrywki!). Gotowanie powtarzamy jeszcze 2 razy co 24 godziny (1 godzina gotowania, 24 godziny przerwy, 1 godzina gotowania, 24 godziny przerwy, 1 godzina gotowania). Jak garnek ostygnie, można wyjąć słoiki i przełożyć je do lodówki.

Jeżeli podobają się wam nasze przepisy, zajrzyjcie do naszej książki kucharskiej po inne inspiracje 🙂

Allergia